DSCF9389
Kochani w tym roku zaczynam późno nasza i wasza przygodę z Sardynia, bo zasiedzieliśmy się w pięknym Krakowie, a w drodze powrotnej na wyspę zahaczymy o Maroko. Pracujemy nad strona i nad kalendarzem naszych slow wypraw.  Kalendarz mamy juz wypełniony po brzegi naszymi „powolnymi doświadczeniami” czyli slow experience. Bedzie u nas kulinarnie, wyprawowo, rowerowo, wycieczkowo, zajrzymy do najpiękniejszych zakątków wyspy i mniejszych wysp Sardynii, sami zrobimy sobie pamiątki, które później przywieziemy do domu, zajrzymy do lokalnych artystow itd.
A oto i nasza pierwsza wyprawa slow experience: Magnalonga dorgalese czyli mowa tutaj o lokalnej kuchni, nieznanych trasach i cudownych miejscach.  Byliśmy w zeszłym roku i gorąco polecamy. Fotogaleria tutaj.
Jeśli jesteście gdzieś na wyspie w kwietniu, zapraszamy dołączcie do nas, oczywiście możecie sami zarezerwować bilety tutaj, ale sami wiecie, ze najlepiej  zwiedza się z lokalnymi, a ja pomimo, ze nie mieszkam tutaj od urodzenia, wiem całkiem sporo i wciąż wtykam nosa tu i owdzie, włóczę się tam gdzie mnie jeszcze nie było i codziennie odkrywam na nowo Sardynie :-).
                                 Niedziela 24 kwiecien 2016
                        Juz po raz czwarty w okolicy Dorgali ( prowincja Nuoro) odbędzie się eno-kulinarny spacer (ok 9000 m.) po przepięknych miejscach z dala od turystycznych szlaków. Tematem w tym roku są góry i morze, a spotkamy na naszej drodze, stare szałasy pasterskie, wioski nuragijskie (nuorskie, rożnie o nich piszą :-), ja wole wymowę nuragijska, ponieważ odnosi się bezpośrednio do Nuraghe, a nie do Nuoro miasta na Sardynii, ale nie ja jestem od filologii :-)) i widoki zapierające dech w piersi, przejdziemy starymi szlakami i pod starym tunelem, który niegdyś zapewniał dostęp do wybrzeża mieszkańcom gór. Z sil nie opadniemy, bo czeka nas ok 9 przystanków, a na każdym z nich posmakujemy czegoś innego. Zaczynamy od śniadania, a kończymy na owocach, czyli taki mini przewodniki od A-Z o tym co i jak jedzą Sardyńczycy w ciągu dnia. Po kompletne menu zajrzyjcie tutaj. A oto i mapka naszej trasy:

 

Zbieramy kameralna grupkę na wielka degustacje i spacer szlakami, o których wiedza tylko miejscowi. Ruszamy busem (samochodami) rano z Posady, meldujemy sie po odbior biletow i kieliszka do degustacji win i ruszamy w droge. A co nas czeka: ok 9000 m pieknych widokow, lokalnych potraw, zabytkow no i swietnej zabawy.
Jeśli wybieracie się z nami, koszt:
  •  53 eur dorośli (wersja z busem)
  •  38 eur  dorośli wersja z własnym samochodem (czyli 28 bilet + 10 eur)
  • 30 eur dzieci do lat 12 (wersja z busem)
  •  24 eur dzieci do lat 12 (własny transport)
( w cenie opieka pilota i local friend (licencjonowany przewodnik), transport, ubezpieczenie, bilety+ kieliszek do degustacji win)
Jeśli natomiast chcecie wybrać się sami koszt biletu to:
  • dorośli 28 eur
  • dzieci do 12 lat 14 eur, a do 5 lat gratis

UWAGA  ilość miejsc ograniczona.
Zapisy do 10 kwietnia u nas, oczywiście pamiętaj, ze im wcześniej się zapiszesz masz zagwarantowane miejsce, jeśli czekasz do końca z decyzja może zabraknąć miejsc.
Wszelkie informacje i rezerwacja:
beatagarncarska12@gmail.com
Claudio-e-Beata

Witajcie w Nowym 2016 roku !

Jak zapewne zauważyliście nie jestem częstym gościem na własnym blogu :-) Juz sama nie wiem ile razy wracałam do pisania, powstał nawet post work in progress, a tych progress za bardzo nie widać :-) Tylko obiecanki … Mam nadzieje, ze się to zmieni od nowego roku :-). Ale zawsze jestem obecna na mojej facebookowej stronie o Sardynii  Sardynia Slow juz od 2013 roku, takze gorąco was zapraszam i proszę o polubienie.

Wiele sie zmieniło od ostatniego wpisu- na wszystkich płaszczyznach (równinach,, pagórkach) życiowych. Po pierwsze sklad NAS sie zmienil, stowarzyszenie kulturalne podzielilo sie na dwa zespoly artystyczny i turystyczny. Zdecydowaliśmy, ze skoncentrujemy się na jednej naszej idei, bo zabraknie nam dni na zrealizowanie wszystkich. No i jak to mowi stare przyslowie Bo dwoch srok za ogon się nie złapie.

Najpierw była Sardynia i Beata, później Sardynia Slow Beata i Claudio, a od zeszłego roku zrodziła się idea postawienia na nogi stowarzyszenia kulturalnego MILLUMI ……..

Tak działo się u nas w zeszłym roku, a 2016 niesie ze sobą wiele zmian! Pierwsza z nich jest nasze sardyńsku-polskie wesele, które wprawdzie miało miejsce pod koniec 2015, ale skutki są wciąż bardzo widoczne :lol: Kolejna zmiana jest przeprowadzka na zimowy okres do Krakowa tętniącego życiem, kultura i tłumami ludzi. Bo wiecie, po trzech latach spędzonych na prawie bezludnej wyspie, człowiek potrzebuje podmuchu z Wielkiego Świata :-) A co będziemy robić w Krakowie? Budować kolejne mosty, które poprowadzą nas z wyspy do Polski i vice-versa. A w wolnych chwilach podróżować i odkrywać na nowo tak zmieniona Polska w które aż wrze od nowości. Dla tych, którzy niewiele o mnie wiedza przypomnę, ze nie ma mnie juz u nas od końca 1999 r.A Claudio, oprocz podrozy po Polsce uczy się jezyka polskiego, aby kolejnych polskich podróżników mógł sam oprowadzać po wyspie. A ja? Zabieram się za pisanie, nadrabianie zaległości, praca zarówno nad blogiem jak i nad naszym nowym projektem Sardinia Slow Experience  Trzymajcie kciuki i mam nadzieje, ze do szybkiego usłyszenia :-)

Pozdrawiam wszystkich i zycze szczesliwego Nowego Roku !

chleb Carasau

Sardyńskie przysmaki…

 

Czasami, a szczególnie ostatnio w dobie słynnego kryzysu, życie w pięknej Italii nie zawsze bywa kolorowe. Gdyby nie słońce, piękne i jedyne w swoim rodzaju zabytki, urocze miasta i miasteczka, zakątki, wyśmienita kuchnia i dobre wino, już dawno temu zmieniłabym miejsce zamieszkania.cropped-DSC_0584.jpg

Jeśli mowa o jedzeniu to nawet kolory flagi nawiązują to trzech podstawowych składników włoskiej kuchni. Zielony to pięknie pachnąca bazylia, biały to mozzarella, a czerwony to..? Pomidory oczywiście!

Oczywiście w żadnej kuchni włoskiej nie może zabraknąć pasty, gotowanej al dente czyli lekko chrupiącej i kawy!

Kuchnia włoska jest tak rożna jak każdy włoski zakątek. Każdy region, miasto ma swoje tradycyjne wyroby, dania i swoje specjały.

Po „kontynencie” jak Sardyńczycy nazywają Półwysep Apeniński, wiekszosc z nas miała już przyjemność podróżować i spróbowała wyśmienitych dan i przysmaków z niemal każdego regionu włoskiego. No może każdego, jest ich wiele (20) i nie zawsze te najlepsze produkty znajdziemy w każdej restauracji i za niska cenę. Jeśli chcecie zjeść coś dobrego i prosto od producenta unikajcie menu turistici . Zazwyczaj są to dania low cost przygotowane z produktów masowej produkcji i daleko odbiegają od prawdziwych włoskich smaków. Ale wracamy do produktów i z kontynentu wyruszamy na jedna z włoskich wysp, na Sardynie, gdzie mamy wielki wybór produktów regionalnych i dan.

Gotowi można zaczynać (tik tak) nasze wyliczanie. a oto i ona:

Na pierwszym miejscu uplasował się jegomość PECORINO FIORE SARDO DOP czyli ser owczy otrzymywany z niepasteryzowanego mleka. dojrzewa ok 6 miesięcy i  charakteryzuje się lekko pikantnym smakiem (im starszym tym ostrzejszy). Jest tak wyjątkowy, ze zasłużył sobie na miejsce w  6 produktów Slow Food na wyspie.

Numer dwa to CAGLIU (CALLU DE CRABETTU) czyli jeden z najstarszych sardyńskich serów. Okrutny jest sposób wytwarzania tego sera ponieważ, aby go otrzymać potrzebny jest żwacz (pierwszy i największy z trzech przedżołądków u przeżuwaczy) małego koźlątka, który wypełniany jest mlekiem matki. Wszyscy moi znajomi zachwycają się tym serem, ale ja jakoś nie mogę się przełamać, wole już ser z robakami :-).

Kolejnym naszym bohaterem jest również ser, ty razem PECORINO SARDO DOP, otrzymywany z  pasteryzowanego mleka owczego sardyńskich owieczek.

Casu marzu natomiast jest jednym z najbardziej poszukiwanych serów na wyspie. Dlaczego spytacie? Z kilku powodów. Po pierwsze nie znajdziemy go w zadnym sklepie. Po drugie niewielu  pasterzy go wyrabia, co sprawia, ze nie jest łatwo dostępny, a po trzecie kusi swoimi wyjątkowymi mieszkańcami i sprawia, ze każdy chce go spróbować, no może każdy :-). Mieszkańcy ci to białe robaczki- skoczki, larwy serowej muchy (mosca casearia), które mocno i długo napracowały się nad tym, aby zmienić twardy ser pecorino (owczy, ale zazwyczaj używano kozich serów, które są o wiele lepsze)  w kremowa pikantna konsystencje. Ja uwielbiam casu marzu czyli dosłownie zgniły ser. Uważajcie nie przesadzajcie z ilością, może okazać się zgubny dla delikatnych żołądków:-). Ser ten zajada się w towarzystwie chleba carasau i popija mocnym czerwonym winem canonnau.

Teraz moi drodzy przechodzimy do wędlin i pojawia nam się taki produkt jak: PROSCIUTTO DI PECORA czyli szynka z owcy. Pisza, ze tipico czyli typowy sardyński produkt, ale ja jeszcze jej próbowałam. Mowi, ze smaczna, ale slodkawa.

Kolejnym produktem jest chleb, a jaki?  oczywiście, ze ten najlepszy i najbardziej znanyDSC_1027.jpg Pane Carasau.DSC_1027.jpgcropped-DSC_0085.jpg Chrupiący i okrągły chleb pasterzy, który można przechowywać aż ok 6 miesięcy typowy dla górskich regionów Sardynii (Barbagia, Baronia). Przygotowanie tegoż pieczywa wymaga wielu godzin ciężkiej pracy. Kiedyś wypiekano go raz w miesiącu, z pomocą przychodziły sąsiadki i wszystkie kobiety z domu, aby później mężowie- pasterze mogli zabrać ze sobą odpowiednia ilość chleba w góry do szałasów, gdzie przebywali kilka miesięcy ze stadem owiec. U nas nie brakuje go nigdy i w dodatku mamy to szczęście, ze sami piekarze w rodzinie :-). Od kilkunastu lat żeńska część rodziny prowadzi mała rodzinna piekarnie gdzie oprócz klasycznego chleba carasau (carasatu w Siniscolii) dostaniemy również pane guttiau czyli chleb carasau z dodatkiem oliwy z oliwek i soli, które dodawane są podczas drugiego pieczenia.

cropped-pane-guttiau-.1.jpg

W Ogliastrze natomiast znajdziemy chleb o podobnej konsystencji, ale grubszy i kwadratowy.

COCCOI A PITZUS bogato zdobiony chleb przygotowywany z okazji specjalnych okazji, świat lub ślubu.

CARCIOFO SPINOSO DI SARDEGNA DOP czyli karczoch z kolcami uprawianych na Sardynii. Teraz wlasnie zaczal sie sezon na karczochy i często na naszym stole gości sałatka z karczocha, pasta z karczochami lub jajecznica.

Natomiast POMPìA    cropped-DSC_0727.jpgznajdziecie tylko i wyłącznie w Siniscolii. A co to jest pompìa? Jest to jeden z cytrusów rosnących na małym odcinku wschodniego wybrzeża o tajemniczym pochodzeniu. Mieszkańcy Siniscolii już od kilku pokoleń z białej części tegoż cytrusa przygotowują pyszny deser. Ale zanim pojawi sie on na naszych stolach potrzeba kilku godzin ciężkiej pracy. Najpierw obiera się go ze skorki (z której powstaje pyszny likier, liquore di pompìa), robi się otwór na samej gorze i wyciąga miąższ uważając aby nie przerwać grubej białej skorki. Z miąższu powstanie pyszny dżem o charakterystyczny kwaskowatym smaku, a biały balonik przykrywa się wielokwiatowym miodem rodem z Sardynii i gotuje na wolnym ogniu przez kilka godzin. od 2004 Pompìa jest jednym z 6 prezydiów Slow Food na wyspie. Oczywiście Pompìe znam bardzo dobrze, prezentowaliśmy ja tu i owdzie min we Florencji, w Tours (Francja) na Eurogusto, w Turynie na Salone del Gusto, w Cagliari na festiwalu Scirarindi i licznych mniejszych i większych fierach i na enogastronomicznych imprezach na Sardynii jak i na kontynencie.

Ostatnia na naszej liście to BOTTARGA DI MUGGINE czyli suszona ikra cefala. Dostaniemy ja w całości lub drobno starta. Jemy ja na surowo pokrojona w cienkie plastry  jako dodatek do sałatek lub karczochów lub starta jako przyprawę do pierwszego i drugiego dania. Polecam spaghetti con la bottarga. Przepis prosty i gwarantowana uczta dla kubków smakowych. Podawane z białym schłodzonym winem najlepiej Vermentino di Gallura.

Oczywiście to tylko garstka tych naj…brakuje tutaj win, tradycyjnych ciastek i ciasteczek, pierożków tzw culurgiones, które przypominają nasze pierogi, rożnego rodzaju makaronów (fregula, fillindeu, gnocchetti sardi ) i seadas – smażony deser nadziewany serem i skorka z cytryny i polewany miodem lub posypywany cukrem. Palce lizać :-)

Pomysł na artykuł zaczerpnięty tutaj

Untitled design (4)

Gdzie robimy zakupy na Sardynii…

Powszechnie utarło się przekonanie, ze Sardynia jest droga, ja zawsze powtarzam, ze wszystko zależy od  okresu waszego pobytu, okolic jakie wybieracie na wczasowanie, jakie są wasze wymagania, od tego czy zadowolicie się skromnym mieszkaniem, a resztę inwestujecie na zwiedzanie wyspy czy szukacie luksusowych kurortów i leniuchowania na plaży. Untitled design (4)

Dzisiaj bedzie o zakupach. Gdzie risparmiare czyli oszczędzić i nie wydać fortuny na kilka bułek i wędliny. Sardyńczycy oczywiście nie robią zakupów w sezonowych małych sklepikach, które pojawiają się wraz z pierwszymi turystami. Ceny w nich są dużo wyższe niz w normalnych całorocznych sklepach, w których zazwyczaj przeciętny Sardyńczyk robi zakupy. Średnia pensja Włocha wynosi ok 1000 eur, takze tak samo jak i my szuka promocji i tańszych sklepów. A wiec jesli chcemy wydac malo, a za oszczedzone pieniadze zwiedzic wiecej co robimy? Sledzimy Sardynczykow:-), ktoryc napewno znajdzieicie w sklepach tj.   EUROSPINLD MARKET z zielono żółtym napisem; MD DISCOUNT czerwony napis na żółtym tle, w sklepach- drogeriach, w ktorych znajdziemy tanie produkty (chemia gospodarcza, artykuły higieniczne i kosmetyki) ACQUA E SAPONE. Mowa tutaj oczywiście o mniejszych miejscowościach, gdzie czasami niełatwo znaleźć tani supermarket. W większych miastach tj. Cagliari, Sassari, Olbia, Nuoro, Oristano nie ma problemow ze znalezieniem dużych centrum handlowych, gdzie oprócz supermarketu znajdują się inne znane włoskie sklepy tj zara, intimissimi, kiko, bata itd. Duze „miasteczka handlowe” znajdują się głownie poza miastem, często w tzw zona industriale (strefie przemysłowej), im większe miasto tym większy wybór. W Olbi tuz przy wyjeździe z miasta w kierunku Nuoro po prawej znajduje się większe centrum handlowe AUCHAN.

pielgrzymka

Szlakiem Sw. Jakuba na Sardynii

Jak podróżujemy dzisiaj?

Kiedyś wybieraliśmy się głownie na wycieczki przez pośredników all inclusive. Zapakowano nas jak paczkę dostarczono na miejsce rozpakowano, zaproponowano kilka atrakcji, często zamknięto w sztucznych ośrodkach, po czym zapakowano i odstawiono do domu. Wciąż  jest wiele zwolenników takiego podróżowania, ale na szczęście ostatnio bardzo zmienił się i wciąż się zmienia sposób podróżowania. Ja nalezę do zwolenników  podroży fai da te czyli podróżowania na własną rękę. Podróżujemy consapevole czyli świadomie wybierając cel naszej podroży, sami organizujemy trasę do przebycia i szukamy ciekawych miejsc do odkrycia. Co naprawdę daje dużo większą satysfakcje niż wykupiony pakiet. A możemy sobie na to pozwolić głownie dzięki temu, ze mamy dostęp do internetu!, połączeń low cost (loty), rożnych portali, które oferują tani i alternatywny sposób podróżowania min. blablacar, couchsurfing, wwoof itd.

Ale tutaj bedzie mowa o podróżowaniu bardzo wolno slow czyli o pieszych (rowerowych, konnych) wędrówkach. Coraz więcej z nas wybiera slow sposób podróżowania. Szuka wyciszenia z dala od bieganiny za czymś co tak naprawdę nie zawsze przynosi nam szczęście. Wielu z nas wybiera się na krótsze i dłuższe trasy, podczas których zostawia “cywilizowany” świat za sobą i rusza w dzikie przestworza szuka prawdziwego kontaktu z drugim człowiekiem, przysłuchuje się dźwiękom natury, budzi się bladym świtem, obserwuje wschody i zachody słońca jak to kiedyś robili nasi przodkowie, a przed wszystkim próbuje odnaleźć i zrozumieć samego siebie. To prawdziwe Ja, które leży gdzieś głęboko przykryte warstwa kurzu, mnóstwem pozorów, wzorów do naśladowania, sposobu życia narzuconego nam przez innych, które niczym “ubrania” cebuli gromadzą się jedna na drugiej i sprawiają, ze gubimy się w tym wszystkim. Ostatnio coraz więcej osób porzuca frenetyczny styl życia i wybiera życie na wsi, w górach, itp z dala od wielkiego zgiełku i wyścigu szczurów. Inni nie mogą sobie na to pozwolić, ale tez szukają tymczasowego wytchnienia min w pieszych wędrówkach w za pan brat z natura, z osobami które szukają tego samego co oni, podczas których na nowo odkrywamy siebie i piękno świata w którym żyjemy.

Sardynia jest idealnym miejscem na piesze czy rowerowe wędrówki. Oprócz tradycyjnych szlaków górskich istnieje wiele krótszych i dłuższych szlaków o charakterze religijnym min w Ogliastrze Cammino di San Giorgio di Seuli, Cammino di Santa Barbara w Parku mineralogicznym na południowym zachodzie wyspy czy jednodniowe pielgrzymki min.  nocna pielgrzymka z Nuoro do Lulii, która odbywa się dwa razy do roku  w maju i październiku. Pielgrzymi wyruszają o północy z Nuoro do oddalonego ok 30 km  małego sanktuarium Sw. Francesco w pobliżu Lula. Ale brakowało trasy, która  połączyłaby cala Sardynie.

Skąd wziął się pomysł na wyznaczenie szlaku Sw. Jakuba na Sardynii? 

pielgrzymka

pielgrzymka

Odkąd szlak Santiago w Hiszpanii został “odkurzony”  i zyskał rozgłos głownie dzięki książce Paolo Coelho Cammino di Santiago, coraz więcej osób stawia go sobie za cel podroży. W całej Europie i nie tylko zaczęto waloryzować wiele innych szlaków, którymi podążali kiedyś pielgrzymi do miejsc świętych i nie tylko. We Włoszech została również na nowo odkryta droga VIA FRANCIGENA, która kiedyś podążali pielgrzymi z Canterbury do Rzymu.

A jak miała się rzecz ze szlakiem Sw. Jakuba na Sardynii? Sardynie i Hiszpanie wiele łączy, Aragończycy, a później Hiszpanie byli obecni na wyspie od XIV do XVIII w pozostawiając wiele w kulturze i tradycjach dzisiejszej Sardynii. Na Sardynii istnieje wiele kościołów pod wezwanie Sw, Jakuba (San Giacomo), które to stały się głównym motywem stworzenia trasy, która połączyłaby wszystkie. Dodatkowo tak wybrano trasę, aby przebiegała przez obiekty archeologiczne, piękne osady (borghi), wśród zielonych wzgórz, brzegów jezior, rzek itd.

A jak to wszystko się zaczęło? W 2009 Flavio Vandoni i cala grupa wolontariuszy postanowiła zabrać się do pracy nad szlakiem, który połączy cala wyspę. Dowiedzieli się o  zamiarze 9 gmin i projekcie Bias de Fidi-Santu Jacu, którego celem było stworzenie szlaku Santu Jacu łączącego kilka gmin. Po roku prac przy biurku grupa wolontariuszy i Flavio ruszyli w teren, aby przetestować szlak. Brakowało funduszy min. za koszulki z logo Santu Jacu kupili żółtą farbę i oznaczyli szlak własnie żółtymi strzałkami i muszelkami. Opracowano opisy, mapki i „ślady” GPS, które znajdziecie na stronie facebook  Amici del cammino di Santu Jacu i na stronie Cammino. Początkowo Nie dysponowali żadnymi środkami finansowymi, wiele obietnic od instytucji państwowych pozostało tylko obietnicami. W 2012 zostały zakończone prace nad oznakowaniem dotychczas opracowanych tras. Wierzyli w to co robią i wytrwale dążyli do celu i tak dzisiaj szlakiem wędrują już pierwsi pielgrzymi, wciąż jest wiele do zrobienia, ale przybywa Przyjaciół szlaku, którzy chętnie pomagają. Wraz z postępującymi pracami wzrosło zainteresowanie instytucji. Obecnie szlak przebiega przez ok 100 gmin. W marcu, dokładnie 13 Flavio przeciera kolejny odcinek szlaku z Olbii do Orosei. My oczywiście chcemy dołączyć do nich, a strudzony pielgrzym bedzie mógł znaleźć ciepły kat.
A wam moi drodzy nie pozostaje nic innego jak spakować plecak i jako pierwsi przecierać szlak Santu Jacu na Sardynii.

Spumante-akenta-immersione-300x289

Akènta podwodny szampan…

Tak oto wygląda podwodna winnica na Wybrzeżu Koralowym, a dokładnie w Parku Porto Conte. 700 butelek szampana Vermentino Sardegna Doc zostało umieszczone 28 metrów pod woda w maju i powinien być gotowy w sam raz na przywitanie Nowego Roku.

Jeśli wiec szukacie wyjątkowej butelki szampana znajdziecie ja w podwodnej winnicy tuz u wybrzeży Alghero w Parku Porto Conte. Szampan Vermentino Sardegna Doc Akènta, pochodzi z winnicy Cantina Sociale Santa Maria La Palma, która obok winnicy Sella & Mosca jest jedna z najbardziej znanych i najstarszych na wyspie. W podwodnej winnicy od maja 2014 r. leżakuje sobie 700 butelek, ktore umieszczono w specjalnej zelaznej skrzynce. Odpowiednia temperatura i morskie fale sprawiaja, ze jest to wyjatkowy szampan. Dla szukajacych nowych wrazen,  Diving Blu Service  szkola nurkowania proponuje wycieczke do podwodnej winnicy.

Scirarindi czyli Obudź się…

 

Svegliati czyli obudź się, nie biegnij za nieosiągalnym, wstrzymaj oddech, zwolnij, zatrzymaj się i rozejrzyj dookoła i może uda ci się zauważyć co tak naprawdę liczy się w życiu. Jeśli są to przyjaźń, miłość, bliskie osoby, dobre samopoczucie, życie w zgodzie z natura, zdrowe odżywianie, sport, slow podróżowanie, rzeczy nie materialne, jeśli i ty tak masz to Festiwal Sciraridni jest szyty na miarę dla ciebie:-) Tutaj znajdziesz coś dla ciała, dla duszy i dla umysłu. Na stronie znajdziesz dokładny program festiwalu, listę gości i wiele innych interesujących informacji na temat ich filozofii, stowarzyszenia i osób, którego do niego należą. Festiwal Scirarindi jest stosunkowo młodym wydarzeniem na sardyńskiej arenie, ale zaraża i zrzesza coraz więcej osób, które myślą w ten sam sposób lub które maja coś do zaoferowania i chcą się podzielić z innymi.  A skąd wzięło się to stowarzyszenie, skąd pomysł?  Pomysłodawczyniami portalu Scirarindi, a później festiwalu są dwie silne kobiety, które postawiły sobie inne priorytety w życiu, zostawiły swoje dotychczasowe życie za sobą i zjednoczyły siły.

Pierwsza z nich to Cristina, Sardynka z urodzenia, jednak wychowała się w Rzymie, 20 lat spędziła w Londynie, kilka w Indii, gdzie uzyskała tytuł nauczyciela jogi. Obudziła się w niej tęsknota i chęć poznania bliżej miejsca skąd pochodzą jej rodzice, zostawia prace, przyjaciół dom i wraca na wyspę, skąd wiele lat temu wyemigrowali jej rodzice, nigdy jednak nie zapominając o miejscu gdzie się urodzili i wychowali.

Druga to Giovanella, kobieta z kontynentu, a dokładnie z Ferrary, która miała już dość monotonnej pracy w kancelarii prawnej, rzuca wszystko czyli budzi się :-) i inwestuje wszystkie swoje siły w szukanie wartości, które tak naprawdę sa ważne w życiu i sprawiają, ze świat wokół staje filozofie i projekt, w którym najważniejsze jest żyć w zgodzie z samym sobą i z otaczającym nas światem- szukanie harmonii świata.

Główną filozofia Scirarindi jest poszukiwanie recepty na zrównoważony rozwoju duchowych i osobisty,  na zdrowy styl życia, podkreślają jak ważne jest środowisko, przyroda, które nas otaczają, uczą szacunku do nich, podkreślają jak ważny jest kontakt z drugim człowiekiem, mówią, ze trzeba się częściej uśmiechać się do siebie i po prostu cieszyć się życiem. Zwracają uwagę na małych producentów, którzy pracują respektując naturę, na ekoturystykę, itd

Zdały sobie sprawę, ze na Sardynii brakuje jednej wspólnej sieci, która zrzeszałaby osoby, które podzielają ich filozofie życia. Zakładają portal, na którym w wirtualny sposób spotykają się osoby z całej Sardynii, ale jednym z ich założeń jest także kontakt z druga osoba, dlatego postanawiają zorganizować festiwal Scirarindi, który jest okazja do spotkania, do wymiany doświadczeń, do poznania innych małych „rzeczywistości”. Pamiętam rok temu, kiedy po raz pierwszy zjawiliśmy się na festiwalu w Cagliari, rano przygotowywaliśmy nasz stand z pompia, podbiegły do nas dwie dziewczyny z karta na szyi z napisem regaliamo abbracci- rozdajemy uściski. Roześmiane, podchodzą ściskają nas mocno i przekazują dobra energie. Taki prosty gest, a ile daje energii!! Całkiem inaczej zaczyna się dzień, my do dzisiaj kultywujemy tez zwyczaj, ściskamy się mocno i ładujemy się dobra energia i wierzcie mi pomaga:-)

My mieliśmy już okazje uczestniczyć dwa razy w festiwalu Scirarindi, pierwszy raz w Sassari na pierwszej edycji, a drugi jak już wspomniałam na 3 edycji w Cagliari. I w tym roku tez jedziemy, już mamy zamówione noclegi. Oczywiście jedzie z nami pani Pompìa  (cytrus który znajdziecie tylko u nas, jeśli dobrze poszperacie na stronie Sardynia Slow lub tutaj na face to znajdziecie więcej informacji na temat pompii.

Wkrótce relacja z festiwalu zapraszamy.

 

10388177_589903787782705_5168746448196470600_n

Ape, królowa włoskich szos:-)

10388177_589903787782705_5168746448196470600_n

Kto z was podróżuje po pięknej Italii zapewne zetknął się z takimi oto 3 kołowymi pojazdami. Nazywają się APE Piaggio, co w tłumaczeniu oznacza pszczole, dlatego, ze powstała z przekształcenia Vespy czyli osy:-)  Narodziły się w 1948 jako ekonomiczna wersja samochodu. Tuz po wojnie nie każdego było stać na samochód, także Piaggio do Vespy dorzuciło jedno kolko extra, przyczepkę i mini kabinę dla „pilota”  i tak oto powstała kuzynka Vespy – Ape. Pojazdy te przeszły już do historii włoskiej motoryzacji i są jednym z wielu symboli kojarzonych z Italia. Na Sardynii, obok fiata Pandy są głównie wykorzystywane na wsi. Blisko nas mieszka pasterz, który zamiast pieszo, jedzie sobie swoim Ape za stadem owiec- taki zmechanizowany pasterz :-). Ale istnieją także organizacje turystyczne, u których można wynająć taka Ape i podróżować po wyspie, oczywiście na małych odległościach. Nie wiem ile zajęłoby nam przejechanie wyspy wzdłuż i wszerz taka małą Ape. Ale jeśli ktoś ma czas i kocha przygodę może wybrać się na tour po wyspie własnie taka APE, zresztą sama chętnie bym się wybrała w taka podróż. kto wie… Może i chętnie któregoś dnia zorganizujemy wycieczkę są chętni:-)??

Spacer po Nuoro, stolicy Barbagii cdn proba

Nugoro po sardyńsku, a Nùoro po włosku, jedno z ważniejszych miast na Sardynii położone w samym sercu wyspy wysoko w górach u stóp góry Monte Ortobene. Nazywana Atenami Sardynii, ponieważ na początku XX w. była kolebką kultury, tradycji, urodziło się lub przewineło tutaj wielu pisarzy, malarzy, inetelektualistów głównie na przełomie XIX i XX w. Jest to jedno z najbardziej autentycznych sardyńskich miast, gdzie nie dotarły wpływy kolejnych kolonizatorów (lub tylko w małej mierze). Znajduje się w regionie Barbagia i dlatego często przypisuje się mu miano stolicy Barbagi, położone ponad 500 mnpm na wzgórzach. Miasto góruje nad okolicą, a z jej punktów panoramicznym mamy zagwarantowany super widok na okoliczne wioski, snieznobiale gory Supramonte, miejsce, gdzie ukrywali sie wyjeci spod prawa bandyci.

Poczatkowo nie przepadalam za Nuoro, wydawalo mi sie zimne i nieciekawe, ale z czasem wedrujac jego uliczkami, gubiac sie tu i owdzie odkrylam, ze to tylko pozory i ze jest to calkiem przyjemne miasto. Charakter typowo sardynski, poczatkowo ciche, niedostepne i nieufne, ale kiedy juz sie z nim zaprzyjaznimy stracimy glowe i zostawimy serce tutaj. Jednodniowy wedrowiec rzadko potrafi zaglebic sie w atmossfere, znalezc odpowiednie informacje i nie odkryje prawdziwego oblicza miasta, ktore w dobie modernizacji duzo stracilo z urokliwego malego miasteczka, a sladow minionych lat pochowały sie gdzies w zaułkach i potrzeba czasu na to, aby je odkryć. Błądzenie po Nuoro można porównać do szukania jajek wielkanocnych, za każdym razem kiedy tutaj wracam znajduję nowe skarby ukryte przed oczyma jednodniowego wędrowca. Wydawałoby się, że nowoczesne i szpeczące budynki przy wjeździe do Nuoro i samo miasto nie maja nic do zaoferowania wedrowcy. A architektura lat 60-80 XX i czas obrócił w gruz malutkie domki tak typowe dla Sardynii gubiac po drodze toszsamosc i historie. Jednak to tylko pozory, serce miasta skrywa wciąż wiele skarbow, które tylko czekaja na to zeby je odkryc. A więc na co czekamy Ajò ruszamy na podboj Nùoro.

Często mój spacer zaczynam od piazza Italia, gdzie znajduje sie biuro turystyczne, ale jest wiele punktow skad można wyruszyc na eksploracje. Zaglądam tam (BT), aby zobaczyc czy dzieje sie cos nowego w okolicy, zbieram stos nowych ulotek, mape tez, ale chowam ja gleboko do kieszeni i ruszam na moja samotna wedrowke ufajac zmyslom, które są moja mapa. Ponieważ gdziekolwiek poniosą mnie nogi, pierwszego dnia (lub na pierwsze wędrówki) nie korzystam z mapy. Uwielbiam niespodzianki i dlatego też wolę po prostu błądzić bez celu i sama bez użycia mapy odkrywać materialne i niematerialne skarby i miejsc do których mnie przywiało. Zaglądać do miejsc, które pominięto w przewodnikach i cieszyć się moimi małymi i większymi odkryciami. To trochę takie uczucie jakby nikt wcześniej nie odkryl tych miejsc. I tak właśnie zrobiłam kiedy rok temu przygotowywalam tą trasę. Początkowo błądziłam bez celu godzinami, zaglądając w każdy zakamarek i odkrywając powoli (stąd nazwa Sardynia Slow!!) miasto i jego duszę, wsłuchiwałam sie w każdy szelest, odgłosy miasta, przygladałam każdemu budynkowi, dotykałam kamieni wygładzonych tysiącem innych rąk, zatrzymywałam się na pogawędkę z miejscowymi, najlepsze źródło informacji:-) lub próbowałam wyobrazić sobie kawiarnie z początków XXw. pełne artystów, pisarzy czy rzeźbiarzy, gdzie kiedyś oni, a dzisiaj ja, popijali kawę i dyskutowali o kulturze, sztuce i losach ich wyspy min w kawiarni Tettamazzi na Bia Majore.

Dzisiaj w ten listopadowy dzień znowu pojawiłam się w Nuoro. Szczerze powiem, że brakowało mi go, a szczególnie mojej biblioteki, gdzie teraz siedzę i skrobię kilka słów na jego temat. …i bardzo żałuje, że nie bedzie mnie tutaj na Cortes Apertas, kiedy to ulice wypełnią się dźwiekami akordeonu, gwarą ludzkich głosów, śpiewami, a także zapachami tradycyjnych potraw. Ulice i podworka zapelnia się rolinkami, pasterzami, rzemieslnikami i artystami z roznorodnymi wyrobami: dzemy, przetwory domowe, bizuteria, torebki, laleczki Barbie w strojach sardynskich, cementowe maski it. No, ale cóż czekają mnie kolejne dwa tygodnie pracy w Wenecji na dalekiej północy.

Dzisiaj zastalam uspione miasto, po pierwsze dlatego, ze nastaly jesienne chlodne dni, a po drugie dlatego, ze zjawilam sie tutaj w porze siesty, kiedy wiekszosc relaksuje sie po obiedzie. I wlasnie to jest idealna pora na rozpoczęcie wędrówki (lub wczesny ranek, kiedy wszyscy jeszcze śpią). Puste ulice, zamknięte sklepy, cisza, które wraz z upływem godzin zamienia się najpierw w szelest kroków kilku przechodni, a później w zgiełk. ulice zaczynają powoli sięwypełniać i budzić do życia. Ciszę tą zakłócił jedynie warkot przejeżdżającego samochodu, wiertła i wiertarki i dzwony kościelne. Tu i ówdzie jakiś zabłąkany człowieczek przyglądał mi się ciekawie: blondyna (mają tutaj problem z odróżnieniem blondynki od szatynki, ale po latach sprzeczania sie z nimi dałam sobie w końcu spokój i pogodziłam z przypisaniem mnie do szeregu blondynek) z zadartą głową, przyglądająca się każdemu zakamarkowi, robiąca zdjęcia z plecakiem budzi zainteresowanie.

Ok blondyna wraca na szlak…….